2010 Maj | Bóg nas nienawidzi

Za oknem lało, Wisła wyparła z brzegów, a ja schowałem się w najcieplejszej jamie.

Maja powiedziała matce (ech, ona), że wybywa na weekend do Częstochowy, ma tam jakąś koleżankę i ślicznie poprosi Najświętszą Panienkę o powodzenie w szkole.

Rzeczywiście, przyniosła kopię obrazu z Jasnej Góry, zawiesiła cudnie. Padała na kolana między numerkami. Zapytałem ją jak to, po co to, przecież dziewczyno kłamiesz własną matkę, a i wobec tej Boskiej nie jesteś w porządku.

Mrugnęła szelmowsko, jak tylko ona umie.

„Obie matki też były kiedyś młode” usłyszałem.

Gziliśmy się na potęgę, z oknem prało żabami, a gdy wyszedłem na chwilę, zobaczyłem dziesiątki, setki zaaferowanych Warszawiaków, jak przerzucali worki z piaskiem. Nabrzmiała woda. Mokre wały. Rozlewisko i most pełen gapiów.

…czytaj dalej notkę "Fiu Fiu, pisarz z Ameryki"



- Był dobry w mieczu – powiedział Robin.

A szło mu o sprawność kolegi w fechtunku.

- Mały, ale wariat – odpowiedziała Marion.

A szło jej o inne pochwy i miecz różowy.

Jest jeszcze inna cudowna scena tego cudownego filmu. Pamiętam jak John o wielkim jak buława sercu ruszył ku tłuściutkiej niewieście. Robił jak król przykazał, gdy nagle padło:

-  Dlaczego nazywają cię Małym Johnem?

Co miał rzec? Duży chłop, to i coś dużego chował w porciętach.

…czytaj dalej notkę "Lady Marion"

Przemek nie interesuje się kobietami, dlatego jest mi przyjacielem.

Nie interesuje się, oznacza że obdarza je życzliwością, cieszy się też niesłabnącym powodzeniem. Karolina pozostała nieczuła na jego ciepłą obojętność. Przemek szanuje kobiety, uwolniony od okrucieństwa względem nich, wyżywa się na wszelkich innych polach.

- Przyznaj się – powiedział – gdyby była facetem, nie przyprowadziłbyś jej tutaj.

- Gdyby była facetem, ukradłbym tę książkę.

Wybuchnął śmiechem, zabębnił o wydruk.

Biuro Przemka, mojego wydawcy i przyjaciela zdawało się rozrastać na moich oczach, facet ma tyle rodzajów szkła (wazony, szyby, antyramy, całe biurko, oraz, dzięki ci Panie, barek), że gdyby je przerobić na kieliszki, starczyłoby na urżnięcie całej ludzkości. Nawet laptop mu się mienił. Na ścianach wszystko, co chcecie i to w pierwszych wydaniach.

Poszedłbym o zakład, że ma rękopis wszystkich Ewangelii i nagranie głosu samego Homera. Ale nie o tym, bo bębnił i się śmiał. Nie wróżyło to nic dobrego.

- Skoro mamy jedną książkę, pomówmy o innej.

No tak. Prześwietna powieść Hanka. Przemek wydaje ją we wrześniu.

…czytaj dalej notkę "Bóg nas nienawidzi"

Każde nieszczęście ma swoje jasne strony.

Czasem ta jasność jest rozgrzaną drobinką. Ledwo widać, ale wypali oko.

Wczoraj kołysała mi się woda w kiblu, a wiatr wył tak, że nie mogłem zasnąć. Dzień z mordą przy telewizorze: kogo zalało, komu dom zmiotło, kto nie mógł dojechać.

Premier mógł. Jego czerwona głowa rozjaśniała podmokłe tereny niczym żagiew na jakimś starym pobojowisku. Ludzie rozpaczali. Straszne.

Co dobrego wynika z takiego nieszczęścia? Co może wyniknąć.

…czytaj dalej notkę "Wściekłość wody"

Piszę te słowa, jak pisało się kiedyś, nerwowo i ciasno, na karteluszku, w nos wkręca mi się bździna z niebieskich elemów. Siedzę w Planie B na Placu Zbawiciela, modną młodzieżą można oczy sobie podbić i tylko płci nie umiem rozróżniać.

Ten stworek, chudy i wyciągnięty, jakby zeżarł drabinę na raz równie dobrze może być bardzo brzydką dziewczyną jak i zniewieściałym facetem.

Obserwuję go/ją i zapełniam karteluszek.

Młodzież tłoczy się przy barze, zabiera żubra i kolorowe drinki. Piszę. O was. Właśnie w tej chwili.

Kiedyś starczała kartka z ogryzkiem ołówka.

Teraz nawet Jane Austen nie skleciłaby zdania bez bieluchnego laptopa Apple’a, jakich tu zatrzęsienie. A skoro mowa o wielkich pisarkach, umówiłem się z Karoliną. Dwie stare żaby w stadzie pijanych kijanek.

…czytaj dalej notkę "Bez skazy"