2010 Czerwiec | Bóg nas nienawidzi

Mamy wymianę pisarzy z zagranicą. Jest to wymiana w wymiarze niepełnym, po polsku. Lecę do Hanka, za to Hank ani myśli przyfrunąć do Polski. Całą tą aferę nakręcił Przemek z Charliem.

Razem wyglądaliby jak buldog prowadzący charta.

Charlie zadzwonił w nocy i płakał. Bo tak: najpierw Hank poszedł w alkohol i nie zamierzał wrócić. Odnaleziony w knajpie wył pod same niebo, że „Bez Polaka nie pisze”. Wytrzeźwiawszy trwał w tym słusznym postanowieniu.

„To dramat”, rzekł Charlie, „Hank nieustannie czyta o Polsce, myśli że papież jest Polakiem, a Sabaton pochodzi z Płocka”.

„No dobrze, ale co to ma wspólnego z Heńkiem” – zapytał Przemek.

…czytaj dalej notkę "Kalifornio: nadchodzimy"



Agitacja

Wyszedłem na Warszawę tylko po to, by uwikłać się w dyskusję polityczną.

A dyskutować chciała Maja.

Dramat tego podlotka z cyckami: odczuwa przemożną presję zmieniania otoczenia. Gdyby dać jej walec, cała Polska wyglądałaby jak pole pod Grunwaldem.

Usiedliśmy w knajpie Czarnogórskiej koło Armii Ludowej, nie wiem jak zwie się ta mała uliczka między upiorami bloków, za to Maja nazywa nasz lokal nie inaczej jak „U Serba”. Ot, macie jej świadomość narodową.

Na górze pusto mimo późnej pory. Zmieniam to miłe miejsce w norę dla zbereźnika z podlotkiem. Maja przyssała się do piwa, taka spięta, zafrasowana, pyta czy głosowałem. Odpowiedziałem, że ani mi to w głowie:

„Widzisz, skarbie, polityk powinien być poważnym człowiekiem. A jeśli ktoś potrzebuje mojego głosu, głosu Henryka Klimy, jest kompletnie pozbawiony powagi. Dlatego, Słonko, głosować nie mogę.”

Maja zaraz opisała wspaniałości swojego faworyta. Młody, przystojny i jeszcze na czasie. Zaraz w bek – czemu nastolatki nie mają praw wyborczych. Prosiła, błagała, jęczała, przysłuchiwałem się coraz bardziej rozbawiony. Aż wreszcie wzięła się na sposób: myk pod stół, spodnie mi rozpięła.

…czytaj dalej notkę "Agitacja"

Przemek włóczy się z butelką i opowiada o meczach.

Lubi je, gdyż nienawidzi nas wszystkich – przynajmniej w tej jednej ironii kojarzy mi się z Bogiem.

„Byłoby cholernie fajnie, gdyby Bóg ściągnął dla nas jakiś kataklizm z okazji premiery książki” – tak mi powiedział i zaraz zaczął marzyć, wpatrzony w ekran, gdzie mała argentyńska pchła dawała popis geniuszu. „Najmilej przyjąłbym nukę, nie, całą sekwencję wybuchów atomowych ze wskazaniem na Południową Afrykę. Choć, od biedy, może być jakaś gwałtowna plaga albo wybuch na słońcu”.

Zapytałem go zaraz, po jaką cholerę mu takie zmiany na gorsze. Tylko się  w głowę puknął i zaraz zagaił:

„Jak się nazywa książka Hanka, która wydajemy?”

No jak to jak: „Bóg nas nienawidzi”.

„Otóż to”, rzekł mi Przemek (a siedzieliśmy w knajpie zadymionej jak krematorium, ludzie co rusz zrywali się ze stolików, klaskali, walili się po pyskach, trzaskali kufle, nade wszystko zaś wpatrywali się nabożnie w ekran. Można by pomyśleć, że to nie mecz tam wyświetlają, ale przepis na życie wieczne) „podczas mundialu życie zamiera. Rozpada się wojsko, banki nie udzielają kredytów, Obama ustaje w wysiłkach na rzecz pokoju, ludzie się nie pieprzą, spada też liczba zgonów. Nic tylko piłka, panie dzieju, jakby kto chciał, może odbić całą Europę jednym batalionem.”

…czytaj dalej notkę "Wszyscy kochają piłkę"

Zachwycają się recenzenci, jakie to wszystko prawdziwe – jak opisany jest współczesny mężczyzna, jego współczesne kobiety, dzieci (najważniejsze!), praca, rozterki, słowem: życie. Tymczasem jeśli to rzeczywiście prawda, to zbierajmy się prędko, zaciągajmy kredyty i jedźmy na wymarzone wakacje, bez zmartwień o późniejszą spłatę, bo nasz świat się kończy. Jeśli główny bohater „Nielegalnych związków” rzeczywiście jest zbiorem cech współczesnego mężczyzny, to świat tego nie przetrwa, za chwilę trzeba wyruszyć z odsieczą, uratować męskość. Już wkrótce nowa Seksmisja, w rolach głównych Hank i ja.

Coś w tym – niestety – musi być, bo Grażyna Plebanek, przygotowując materiał do swojej najnowszej książki, mnóstwo rozmawiała, grzebałą i rozgrzebywała, łączyła z własnym doświadczeniem i bach, mamy powieść-zbawienie, powieść-klucz, z której mężczyzna dowiaduje się, że „ma prawo do przeczuć, wrażeń, instynktów i porywów”, mało tego, dowiaduje się o tym również kobieta. Co z tego wynika, nietrudno zgadnąć.

…czytaj dalej notkę "Nielegalne związki"

Konkurs

Mówią, że konkursy są dla głupców: lepiej już szukać dolarów pod latarnią.

Słyszę: wyciąganie kasy, żerowanie na wierze w ślepe szczęście i własną wyjątkowość, a jeśli już konkurs, to tylko dla twardzieli: grajmy więc w rosyjską ruletkę lub pędźmy do Afryki uprawiać seks bez zabezpieczenia.

Tak gadają tylko ci, którzy nigdy nic nie wygrali.

Hank wygrywał i przegrywał na zmianę, co znaczy tyle, że jego życie wypada na plus, bo wierzył, że może być dobre. Wspominał mi o tym jeszcze w Kalifornii, a potem żalił się, że jest zbyt smutny by dać szansę szczęściu. Poradziłem mu, aby się puknął. Hank odparł, że kogo jak kogo, ale siebie nie puka, obraził się i poszedł.

Musicie uwierzyć, bo zdarzyła mi się taka historia.

…czytaj dalej notkę "Konkurs"