W wakacje jestem alterglobalistą, czytam wyłącznie Żiżka i pijam w „Nowym Wspaniałym Świecie”, oczywiście do czasu, aż jakiś zacny młodzieniec nie położy mi ręki na kolanie.
Białe z gorąca słońce wisi nad Warszawą, ulicą wali przepocony tłum, w ogródkach piwnych gwarno i tłoczno, gorący wiatr unosi ulotki biur podróży. Bachory na koloniach. Żony u wód. Mężowie u dziwek nadmorskich, a wszyscy zostaliśmy oszukani.
Bo tak.
Najpierw wakacje należy odpracować. Miliony pracowników w okresie przedurlopowym ora za czterech, za ośmiu i szesnastu żeby odpracować wolny miesiąc, żeby nań zasłużyć, nie rozczarowując surowego pryncypała. Ten, jeśli ma oleju w głowie, jeszcze zajęć dorzuci.
„The winner takes it all”, śpiewa sobie Abba.
I proszę bardzo, wygraliście. Niektórzy z Was.
Zwycięstwo jest rzeczą względną. W końcu Polska wygrała II wojnę światową, a potem było to co było, jest co jest.
Niedługo wyślę Wam książkę Hanka, jak było mówione. Nie powinienem tego robić. Właściwie, byłoby dobrze gdybym konkurs unieważnił i powiedział, że żadnych nagród nie dostaniecie. Bobry zjadły nakład.
Ta książka rozwali Wam głowy i pogniecie serca. Nic nie będzie takie samo. Zniszczę Wam życia, ale cóż – ten kataklizm macie na własną prośbę.
zobacz wyniki konkursu
Maja zabrała mnie do kina na film o wampirach – dwie bite godziny obserwowałem losy dziwacznego trójkąta miłosnego. On blady, on śniady, ona tępa jak pałka do walenia się po głowie.
Miliony nastolatek dowiaduje się właśnie, ze warto być mamrzacą niezgułą bez życia wewnętrznego. Grube kobiety odsuwają się od zwykłych, kochających mężów. Dziś książęta kochają się w przeciętności, mało tego im ktoś bardziej bezbarwny, tym większy wytrysk uczuć jest w stanie wywołać. O prawdziwym tryskaniu mowy być nie może. Biel jest stanowczo nie-mormońska.
Mam dokładnie odwrotnie niż Edward. Zabiegają o mnie dwa potwory płci żeńskiej, żaden, szczęśliwym trafem, nie pragnie się przyjaźnić.
Chcecie magii, oto magia. Maja przesiedziała cały seans z otwarta buzią, a potem, kiedy wylądowaliśmy już w Bierhalle przy Arkadii, prześmiewaliśmy się jedno przez drugie. Bo oni tylko patrzą sobie w oczy. Bo Edward nie sięga do dekoltu Belli gdyż boi się, że nie zastanie tam biustu. Bo promuje się wredność, przemoc psychiczną i bezwzględne wykorzystywanie nadnaturalnych istot. I tak dalej.
Wywracaliśmy się jedno na drugie. Szkoda, że tylu ludzi w około.









